Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2014

Pustka myśli i spojrzenie na świat.

Od zawsze wiedziałem, że silnie działam na osoby z mojego bliskiego otoczenia (oczywiście nie wszystkie) ale ostatnio doszedłem do wniosku, że może po prostu mam zupełnie inne spojrzenie na niektóre sprawy/rzeczy a nawet świat i staram się im to spojrzenie (jakkolwiek by nie patrzeć ciekawe) jak najlepiej i dokładniej przekazać. To właśnie przez to mam wrażenie, że zmieniam ludzi, czasami na lepsze a czasami na gorsze. Tak poza tym to wielokrotnie pisałem, że jak wszystko jest dobrze i nie mam jakichś większych problemów to nie mam o czym pisać bo mi nic nie przychodzi do głowy ale teraz jest trochę inaczej. Mam kompletną pustkę jeśli chodzi o myśli, o niczym nie marzę, o niczym nie myślę (tzn. oczywiście nie to, że w ogóle ale o niczym ponad codzienne czynności) zwłaszcza, co mnie najbardziej dziwi,...

Zasłona i odbiór.

Dopiero ostatnio w pełni zauważyłem, że zrobiłem wokół siebie (tylko psychicznie) ścianę do której praktycznie nikogo z własnej woli nie wpuszczam. Ludzie, którzy znają mnie tylko tego "zewnętrznego" mają w moim odczuciu pełne prawo mówić, że jestem debilem (co zresztą często się zdarza) ale ku mojemu zadowoleniu ci, którzy mnie poznali zwykle cenią mnie i to jaki jestem. Oczywiście przypuszczałem że tak jest ale nie byłem do końca świadomy, tak jak wcześniej pisałem, bardzo dużo cech i potrzeb się u mnie kłóci (wręcz nawzajem wyklucza) ale w sumie to nawet to lubię, takie ciekawe życie. Zauważyłem też, że np. na blogu jestem sobą raczej (choć sam się w tym pogubiłem, może to właśnie tu kogoś udaje? Choć chciałbym i z całych sił wierzę, że to własnie tu i przy najbardziej zaufanych osobach jestem sobą) ale np. w szkole czy gdziekolwiek jestem za tą ścianą. Im bardziej dorastam tym bardziej mam wrażenie, że wykreowałem nieodwracalnie siebie jako bardzo skomplikowaną osobę. Mów...

(nie)zrozumienie

  Jestem osobą dosyć nietypową co chyba jasno możecie określić z moich poprzednich wpisów (jeśli mnie nie znacie) ale zauważyłem, że dosłownie w każdej mojej przyjaźni samoistnie, bo nie celowo, zmieniam ludzi, z którymi przebywam, czasem na lepsze, czasem na gorsze ale generalnie tak, żeby mi odpowiadało. I mam poczucie, że jest brzmi to jak częściowe wysługiwanie się ludźmi to takie nie jest, bo są to zmiany z rodzaju tych mniej ważnych, ale fakt, że potrafię tak zmieniać swoje otoczenie bez mojej woli sam w sobie jest dla mnie ciekawy.   Ogólnie to sam siebie nie rozumiem, moich potrzeb, oczywiście te podstawowe owszem, ale mam pełno wewnętrznych potrzeb, że albo nie umiem ich zidentyfikować albo są na tyle dziwne i niezrozumiałe, że staram się myśleć, że ich nie ma. To, że przyjaciele mnie nie rozumieją jest przy takim toku myślenia całkowicie oczywiste i właściwie, to żaden z moich znajomych nie ma odgórnego wpływu na moje postępowanie, jeśli nawet próbuje to może ingero...

Niezdecydowanie.

Znam kilka osób (skupiając cię na facetach), którzy nie potrafili zdecydować się co do obiektu swojej miłości. Nie chodzi mi o coś w rodzaju "nie wiem, którą wybrać bo obie są ładne" tylko do obu kobiet czuł podobnie mocne uczucia, a kobiety te najczęściej znacząco się od siebie różniły. Jako, że mam ogromną wyobraźnię (której sam się czasami boję) bardzo łatwo wyobraziłem sobie realną taką sytuacje, dobierając osoby, miejsce czas itd. Pewnie zastanawiacie się co bym zrobił - otóż nie mam zielonego pojęcia, zwykle radzę sobie w życiowych sytuacjach, z którymi muszę się zmierzyć ale takie coś zwyczajnie mnie przerasta (choć nie przypuszczam, żebym kiedykolwiek mógł zastanawiać się nad wyborem dziewczyny)

Przeszłość, konsekwencje.

Byłem pewny, że przez to co robiłem i z kim się zadawałem (tak wiem, takie pisanie od razu przytacza setki złych myśli ale taki jest mój zamysł), po prostu byłem głupi, robiłem wiele rzeczy, o których teraz bym nawet nie pomyślał i "błędnie" wybierałem przyjaciół co poskutkowało kilkoma zmarnowanymi latami życia. Już nauczyłem się z tym żyć, częściowo zapomniałem, choć niektórych rzeczy nie da się zapomnieć, ale i tak gdzieś w głowie byłem pewny, że w tak małym mieście kiedyś to źle do mnie "wróci". (w całkowicie odmienionej i kłamliwej treści) I w sumie muszę powiedzieć, że byłem zdziwiony ponieważ żaden z moich nowych znajomych nie wiedział o tym albo nie chciał mi powiedzieć. Jestem pewny, że gdyby najbliższe mi osoby się dowiedziały, że ktoś rozpowiada o mnie niestworzone rzeczy to dałyby mi znać, dlatego żyłem sobie spokojnie. Aż do wczoraj, w sumie to jestem bardzo zadowolony, że ktoś mi o tym powiedział, bo bez tego czułem się dziwnie (to przeczyło zasadzie, ...