Przez ostatni okres tyle się wydarzyło, że nie miałem okazji zebrać myśli, chciałbym podzielić się moimi wrażeniami z festiwali, na których byłem i standardowo opisać część przemyśleń. Byłem na (brud)woodstocku, podobał mi się niezmiernie, nauczyłem się też jak dobrze żyć bez jakiejkolwiek elektroniki przez awarię telefonu, poznałem tam masę ludzi, z których nikogo więcej nie spotkam (raczej) ale to nic, liczył się moment. Udało mi się poczuć punkowy klimat, którego nie miałem od tak dawna, byłem na moim ukochanym Hey i Łonie Weber, z czego cieszę się najbardziej. Większości rzeczy, które się tam wydarzyły nie mogę tutaj opisać z powodów czysto etycznych ale jak najbardziej polecam, byle z głową. Drugim festiwalem był LAF, jest to Letnia Akademia Filmowa odbywająca się w zwierzyńcu, byłem na nim już 3 razy jako widz, a teraz udało mi się spędzić jedne z najlepszych tygodni mego życia, jest to diametralnie inny rodzaj wydarzenia niż ten u góry i chyba ten wolę bardziej. Poznałem eki...