Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2014

Druga część mnie.

Nie tak dawno zauważyłem, że poza tym codziennym mną (który jak już pisałem również ma wiele hm.. rodzai ale nie tak różnych jak to) jest jeszcze druga, że tak powiem wersja. Po prostu to wiem, czasem jak myślę to się ujawnia, czasem jak coś robie, czasem jak z kimś rozmawiam, na razie (mam nadzieję, że na zawsze) jest tylko w mojej głowie ale wiem, że kiedyś może "wyjść" Podobno jest tak, że każdy ma swoją dobrą i złą stronę i wierzcie mi, próbowałem to do tego dopasować ale nie umiem, bo to po prostu nie to.  Ten normalny ja i ten hm.. mogę powiedzieć straszny ja ma swoją dobrą i złą stronę, a przynajmniej mam taką nadzieję bo dotychczas tej dobrej w strasznym nie znalazłem ;_; Po prostu wiem i jestem pewien, że w tej drugiej odmianie byłbym zdolny zabijać innych i tego typu rzeczy (nie chodzi mi o siłę/umiejętności do tego ale sam fakt). Mam nadzieję, że jednak w żaden sposób się nie ujawni (lub w wersji lepszego zła nie przejmie nade mną całej kontroli)

Chwilowy zastój

O dziwo nie jestem teraz w żaden sposób smutny a jednak chce mi się pisać, może to dobry znak? :) A więc, mam takie dni kiedy przez zupełnie przeze mnie niezrozumiałe powody (lub ich brak) staje się żywą skałą, jakkolwiek by to brzmiało. Jestem obojętny na wszystkie uczucia, na głód, na wszystkie pragnienia, nie tęsknię, nie cieszę się, nie smucę, coś jak sen. Niby zachodzą podstawowe czynności ale robię je raczej odruchowo. Nic dla mnie nie ma znaczenia, chociaż jeśli nie jest to spowodowane innymi ludźmi to jestem z siebie (w sumie) dumny, że potrafię do takiego stanu zmienić mój organizm do moich potrzeb jeśli tak to można nazwać. Trochę krótko ale treściwie ;)

Odpowiedzialność.

Tak ostatnio mnie bierze na myślenie jak powinien wyglądać (oczywiście skupiam się na czynach i postępowaniu) mężczyzna, i dochodzę do wniosku, że powinien brać pełną odpowiedzialność (co jest oczywiste) za to co robi ale też powinien się z tym pogodzić, cokolwiek by to nie było. Złe w tym jest to, że (jak zwykle) próbuję to zastosować w Moim życiu i jako postawa to jest to nawet okej ale jako radzenie sobie w ten sposób z kłótniami to to jest masakra ;d Ostatnio ktoś mi powiedział, że facet nie powinien być potulny (rzecz jasna, w pewien sposób miły czy "uroczy" jeśli mogę to tak nazwać też) ale bardziej takim trochę stereotypowym "skurwysynem". Oczywiście nie mówię tutaj o sytuacjach drastycznych ale raczej o mentalności i historii. Powinien mieć czego żałować z rzeczy, które zrobił. Ale bynajmniej nie rozpaczać. I to też (na moją niekorzyść jak na razie) sobie ubzdurałem. Pewnie skończy się jak zwykle, postaram się przeprosić, niektóre osoby i powrócić do dawnyc...