Jak zwykle zacznę dziwnym wstępem, mówiąc, że ten post będzie troszkę inny. Do tej pory jak coś dodawałem to miałem jakiś zamysł tego co chcę napisać, to nie były czyste zlepki myśli bo takie po prostu ciężej mi ująć słowami, a ten post będzie zlepką zlepki myśli :) Wiele "artystów" o ile można tak kogokolwiek nazwać mówi, że chcą kobiety będącej przedłużeniem ich myśli, dobrym przykładem są muzycy, gdzie kobieta dokłada jakąś część (głos, instrument) do ich pracy tworząc kompletną całość, oczywiście to przedłużenie tyczy się całkowicie wszystkich dziedzin życia i nie ma w nim ograniczeń, ja natomiast pragnę nie tyle przedłużenia co prędzej (zdaję sobie sprawę jak głupio to brzmi ale nie umiem tego nazwać) odbiornika moich myśli. Codziennie przez głowę przechodzi mi masa myśli, czasami trochę wyższych niż te dotyczące codzienności, zwykle nie mają w ogóle styczności z tym co mnie w danej chwili otacza, to pomysły, założenia, zastanowienia, potrzebuję kogoś kto zawsze będzi...