Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kochać, to znaczy istnieć

 Przeraża mnie zabobonność, ignorancja i arogancja, czasem mam wrażenie, że inni ludzie są przewlekle zdziwieni faktem, iż jestem dla nich zwyczajnie miły czy też kulturalny.  Specjaliści, różnej maści usługodawcy są zdziwieni, że traktuje ich poważnie, profesjonalnie. Czasem zastanawiam się, jak musi wyglądać przeciętna interakcja takich osób, jeśli moja, zdaje mi się, przeciętna kultura w kontakcie z nimi stanowi takie zaskoczenie. Jaki świat tworzą osoby, które tak się zachowują, co ich otacza.  Najsmutniejsze są chyba zwierzęta, które przy okazaniu odrobiny czułości i miłości wewnętrznie ożywają, oddając tę miłość, jak tylko mogą. Czy inni są tak nieczuli, czy też ja przesadnie emocjonalny? Nie potrafię wyobrazić sobie świata, w którym miałbym nie kochać, chwil, miejsc, ludzi, zwierząt, wszystko to zapewnia tak wiele radości, na tak wielu płaszczyznach. Porażki, czy też momenty załamania, przynajmniej z obecnej perspektywy wydają się być jedynie małymi przerwami, drob...
Najnowsze posty

Napęd

  Czasem gdy w środku nocy zaczynam patrzeć w gwiazdy, to zastanawiam się co mnie napędza, które uczucie sprawia, że mam siłę robić cokolwiek, w domyśle, z nadzieją, że znów poczuję to spełnenie. Oczywiście w głębi duszy pewien jestem jedynie jednej odpowiedzi, tej samej, która udzieliłbym podczas moich narodzin gdybym umiał mówić. Czy szukanie innych bodźców dających nam szczęście czy też zwyczajnie poczucie spełnienia jest w ogóle potrzebne, czy to po prostu typowy ludzki pociąg do coraz większej ilości bodźców, być może ten pociąg i droga wraz z nim sprawia że zdarza nam się zapominać o pierwotnym poczuciu bycia w tym stanie. 

I've been lost in your purple eyes.

Nie mam pojęcia skąd się to wzięło, nawet ta nagła chęć napisania czegoś tutaj pojawiła się dosłownie z najgłębszych pokładów mej głowy, to co pisałem tutaj wcale nie tak dawno temu wydaje się niewiarygodnie odległe. To dobrze, chyba, mam nadzieję, że tak. Trochę zbyt mocno pragnę i potrzebuję czegoś czego nie umiem nawet zdefiniować, mam skrajnie przeciwstawne nastroje, przypomina mi to tę całą "huśtawkę" emocjonalną, może za kilka miesięcy będę w stanie napisać, czy to co teraz robię zbliżyło mnie to tego zachwycającego czegoś, bardzo bym tego chciał. W ogóle świadomość, że zmierza się w dobrym kierunku to coś czego nigdy nie miałem, zastanawiam się czy ktokolwiek to miał, jeśli tak to chciałbym go poznać! Bardzo się cieszę, że kiedyś zacząłem tego bloga, to była dobra (choć pewnie nieświadoma) decyzja, mam przeczucie, że będę częściej pisał ale nie mogę dać niczego poza przeczuciem, zobaczymy . Jestem absolutnie oddany temu  utworowi, dlatego post jest trochę melan...

Niechęć.

Problem z pisaniem kolejnych wpisów to nie brak pomysłów, bo te przychodzą, on leży gdzieś indziej. Mianowicie jeśli już na coś wpadnę i dokładnie to przemyślę to praktycznie zawsze dochodzę do wniosku iż jest to rzecz na tyle oczywista, że nie warto jej opisywać, a jeśli ktoś jeszcze do niej nie dotarł to chyba lepiej by sam odrobił tą lekcję i nauczył się na błędzie, łatwo zrozumieć coś po przeczytaniu, znacznie ciężej to zaakceptować i zastosować. Natomiast pisząc tylko o sobie i sytuacjach czuję się okropnie egoistycznie, nie lubię skupiać się jedynie na sobie, to znacząco ogranicza mi perspektywę, a pisząc w ten sposób trochę to robię, bo me myśli idą na tory dotyczące jedynie mej osoby. Kolejnym problemem jest moja wieczna potrzeba udoskonalania wszystkiego co z siebie wypuszczę, najchętniej usunąłbym jakieś 3/4 postów znajdujących się na tym blogu bo nie pasuje mi w nich główna sentencja czy nawet kilka zdań. To nie to, że stają się nieaktualne (chociaż czasem też) ale czuję, że...

Leń

Fakt, że jestem potwornym leniem wiem od bardzo dawna, ale świadomość ile przez to tracę hm.. odnoszę wrażenie, że czułem to podskórnie (ale ręki nie dam uciąć) a dopiero teraz to dotarło. Już pomijam cały szeroko pojęty świat wręcz czekający na mnie i każdą czytającą to osobę, bo tutaj problemem mogą być codziennie obowiązki wymuszające spędzenie jakiejś części dnia na czymś, ale to wciąż część a nie całość. Odpoczywanie nie ma sensu jeśli nic się nie robi, cały czas chcę coś zmienić, problem w tym, że chcę nie przechodzi w robię, ale tak nie musi, nie może i nie będzie. Lekko banalnym przykładem jest moje biurko, które bądź co bądź jest miejscem przy którym spędzam znaczącą większość wolnego czasu, bardzo chciałem coś w nim zmienić, tak od może dwóch lat, aż w końcu w godzinach nocnych uznałem, że koniec. Robię to. Jak powiedziałem tak zrobiłem, by wszystko wyglądało tak jak chcę musiałem na to przeznaczyć jakieś cztery godziny, ale za każdym razem jak na nie teraz spojrzę, czuję wło...

Wersja.

Mam wrażenie iż ubzdurałem sobie jak wyglądam ja, moje życie, mój pokój, moje miejsca, moje rzeczy, moje wszystko. Mam też wrażenie, że to jest błędne, całkowicie złe, fatalne. Zamierzam to zmienić, no właśnie zamierzam, planuję tez w miejsce zamierzam wstawić zmieniam. Chyba nic nie ogranicza nas tak mocno jak my sami i czuję to pod skórą, nieustannie. Każda kolejna sytuacja jeszcze potężniej mnie w tym utwierdza. Zbyt wiele zachowań i myśli stało się stałymi, których nie chcę. Na pewno spróbuję )

Zobacz więcej, patrz szerzej.

Generalnie uważam za słuszną zasadę, że im więcej widzisz tym bardziej cię boli, ale mimo wszystko nigdy nie zamieniłbym tego na nawet w ciut mniejszym stopniu ograniczony widok. To jest ta moja wieczna i nieskończona, bezdenna ciekawość świata, ludzi i miejsc. Wydaje mi się, że jeśli widzisz nawet centymetr ponad horyzont, ponad tą szarość, to ten centymetr jest cenniejszy niż złoto. Fakt, że nigdy nie przykładałem większej wagi do dóbr materialnych to jakoś tak pomijając przysłowiowy aspekt złota, wciąż wiem ile to jest warte, wiem też, że wszystko w nas jest warte wiele więcej. To banał, powtarzany przez wszystkich ale na prawdę warto popatrzyć w głąb, chociaż przypuszczam, że w wielu przypadkach licząc mnie na początku można się poważnie przerazić, widząc pustkę czy zło to wciąż warto, nawet dla samej świadomości. Tak wiem, że znowu piszę totalnie nieskładnie, ale tak po prostu mam i nic z tym nie zrobię, ponownie chciałbym przeprosić za długą przerwę, ale czasami muszę sobie poukł...