Przeraża mnie zabobonność, ignorancja i arogancja, czasem mam wrażenie, że inni ludzie są przewlekle zdziwieni faktem, iż jestem dla nich zwyczajnie miły czy też kulturalny. Specjaliści, różnej maści usługodawcy są zdziwieni, że traktuje ich poważnie, profesjonalnie. Czasem zastanawiam się, jak musi wyglądać przeciętna interakcja takich osób, jeśli moja, zdaje mi się, przeciętna kultura w kontakcie z nimi stanowi takie zaskoczenie. Jaki świat tworzą osoby, które tak się zachowują, co ich otacza. Najsmutniejsze są chyba zwierzęta, które przy okazaniu odrobiny czułości i miłości wewnętrznie ożywają, oddając tę miłość, jak tylko mogą. Czy inni są tak nieczuli, czy też ja przesadnie emocjonalny? Nie potrafię wyobrazić sobie świata, w którym miałbym nie kochać, chwil, miejsc, ludzi, zwierząt, wszystko to zapewnia tak wiele radości, na tak wielu płaszczyznach. Porażki, czy też momenty załamania, przynajmniej z obecnej perspektywy wydają się być jedynie małymi przerwami, drob...
Czasem gdy w środku nocy zaczynam patrzeć w gwiazdy, to zastanawiam się co mnie napędza, które uczucie sprawia, że mam siłę robić cokolwiek, w domyśle, z nadzieją, że znów poczuję to spełnenie. Oczywiście w głębi duszy pewien jestem jedynie jednej odpowiedzi, tej samej, która udzieliłbym podczas moich narodzin gdybym umiał mówić. Czy szukanie innych bodźców dających nam szczęście czy też zwyczajnie poczucie spełnienia jest w ogóle potrzebne, czy to po prostu typowy ludzki pociąg do coraz większej ilości bodźców, być może ten pociąg i droga wraz z nim sprawia że zdarza nam się zapominać o pierwotnym poczuciu bycia w tym stanie.