Fakt, że jestem potwornym leniem wiem od bardzo dawna, ale świadomość ile przez to tracę hm.. odnoszę wrażenie, że czułem to podskórnie (ale ręki nie dam uciąć) a dopiero teraz to dotarło. Już pomijam cały szeroko pojęty świat wręcz czekający na mnie i każdą czytającą to osobę, bo tutaj problemem mogą być codziennie obowiązki wymuszające spędzenie jakiejś części dnia na czymś, ale to wciąż część a nie całość. Odpoczywanie nie ma sensu jeśli nic się nie robi, cały czas chcę coś zmienić, problem w tym, że chcę nie przechodzi w robię, ale tak nie musi, nie może i nie będzie. Lekko banalnym przykładem jest moje biurko, które bądź co bądź jest miejscem przy którym spędzam znaczącą większość wolnego czasu, bardzo chciałem coś w nim zmienić, tak od może dwóch lat, aż w końcu w godzinach nocnych uznałem, że koniec. Robię to. Jak powiedziałem tak zrobiłem, by wszystko wyglądało tak jak chcę musiałem na to przeznaczyć jakieś cztery godziny, ale za każdym razem jak na nie teraz spojrzę, czuję włożone w to cztery godziny. Warto, przynajmniej dla mnie. Nie można rzucić palenia bez prawdziwej chęci rzucenia palenia i to pasuje do każdej rzeczy jaką mam/y w życiu, serio :)
Przeraża mnie zabobonność, ignorancja i arogancja, czasem mam wrażenie, że inni ludzie są przewlekle zdziwieni faktem, iż jestem dla nich zwyczajnie miły czy też kulturalny. Specjaliści, różnej maści usługodawcy są zdziwieni, że traktuje ich poważnie, profesjonalnie. Czasem zastanawiam się, jak musi wyglądać przeciętna interakcja takich osób, jeśli moja, zdaje mi się, przeciętna kultura w kontakcie z nimi stanowi takie zaskoczenie. Jaki świat tworzą osoby, które tak się zachowują, co ich otacza. Najsmutniejsze są chyba zwierzęta, które przy okazaniu odrobiny czułości i miłości wewnętrznie ożywają, oddając tę miłość, jak tylko mogą. Czy inni są tak nieczuli, czy też ja przesadnie emocjonalny? Nie potrafię wyobrazić sobie świata, w którym miałbym nie kochać, chwil, miejsc, ludzi, zwierząt, wszystko to zapewnia tak wiele radości, na tak wielu płaszczyznach. Porażki, czy też momenty załamania, przynajmniej z obecnej perspektywy wydają się być jedynie małymi przerwami, drob...
Komentarze
Prześlij komentarz