Jestem osobą dosyć nietypową co chyba jasno możecie określić z moich poprzednich wpisów (jeśli mnie nie znacie) ale zauważyłem, że dosłownie w każdej mojej przyjaźni samoistnie, bo nie celowo, zmieniam ludzi, z którymi przebywam, czasem na lepsze, czasem na gorsze ale generalnie tak, żeby mi odpowiadało. I mam poczucie, że jest brzmi to jak częściowe wysługiwanie się ludźmi to takie nie jest, bo są to zmiany z rodzaju tych mniej ważnych, ale fakt, że potrafię tak zmieniać swoje otoczenie bez mojej woli sam w sobie jest dla mnie ciekawy.
Ogólnie to sam siebie nie rozumiem, moich potrzeb, oczywiście te podstawowe owszem, ale mam pełno wewnętrznych potrzeb, że albo nie umiem ich zidentyfikować albo są na tyle dziwne i niezrozumiałe, że staram się myśleć, że ich nie ma. To, że przyjaciele mnie nie rozumieją jest przy takim toku myślenia całkowicie oczywiste i właściwie, to żaden z moich znajomych nie ma odgórnego wpływu na moje postępowanie, jeśli nawet próbuje to może ingerować tylko wtedy jeśli go o coś spytam co zdarza się rzadko i nie jest tak dlatego, że nie wiem, np. nie lubię się zwierzać, tylko po prostu taki mam charakter (co zabrzmi dziwnie przy tym, że jednocześnie z moją osobowością bardzo chcę zwierzać się moim znajomym). W moim życiu jest pełno takich sprzeczności, w każdym aspekcie, czasami uda się to pogodzić ale to w zasadzie męczy, bo raz (rzucam wolny przykład dla łatwiejszego odbioru, niekoniecznie taki, który NIE ma zastosowania w rzeczywistości) szukam poważnego dojrzałego związku a chwilę chcę podrywać masę dziewczyn.
Ogólnie to sam siebie nie rozumiem, moich potrzeb, oczywiście te podstawowe owszem, ale mam pełno wewnętrznych potrzeb, że albo nie umiem ich zidentyfikować albo są na tyle dziwne i niezrozumiałe, że staram się myśleć, że ich nie ma. To, że przyjaciele mnie nie rozumieją jest przy takim toku myślenia całkowicie oczywiste i właściwie, to żaden z moich znajomych nie ma odgórnego wpływu na moje postępowanie, jeśli nawet próbuje to może ingerować tylko wtedy jeśli go o coś spytam co zdarza się rzadko i nie jest tak dlatego, że nie wiem, np. nie lubię się zwierzać, tylko po prostu taki mam charakter (co zabrzmi dziwnie przy tym, że jednocześnie z moją osobowością bardzo chcę zwierzać się moim znajomym). W moim życiu jest pełno takich sprzeczności, w każdym aspekcie, czasami uda się to pogodzić ale to w zasadzie męczy, bo raz (rzucam wolny przykład dla łatwiejszego odbioru, niekoniecznie taki, który NIE ma zastosowania w rzeczywistości) szukam poważnego dojrzałego związku a chwilę chcę podrywać masę dziewczyn.
Komentarze
Prześlij komentarz