Przez ostatni okres tyle się wydarzyło, że nie miałem okazji zebrać myśli, chciałbym podzielić się moimi wrażeniami z festiwali, na których byłem i standardowo opisać część przemyśleń.
Byłem na (brud)woodstocku, podobał mi się niezmiernie, nauczyłem się też jak dobrze żyć bez jakiejkolwiek elektroniki przez awarię telefonu, poznałem tam masę ludzi, z których nikogo więcej nie spotkam (raczej) ale to nic, liczył się moment. Udało mi się poczuć punkowy klimat, którego nie miałem od tak dawna, byłem na moim ukochanym Hey i Łonie Weber, z czego cieszę się najbardziej. Większości rzeczy, które się tam wydarzyły nie mogę tutaj opisać z powodów czysto etycznych ale jak najbardziej polecam, byle z głową.
Drugim festiwalem był LAF, jest to Letnia Akademia Filmowa odbywająca się w zwierzyńcu, byłem na nim już 3 razy jako widz, a teraz udało mi się spędzić jedne z najlepszych tygodni mego życia, jest to diametralnie inny rodzaj wydarzenia niż ten u góry i chyba ten wolę bardziej. Poznałem ekipę życia, jestem pewien, że wrócę tam za rok.
A co do mnie to dalej staram się czerpać wiele z każdej porażki związanej z innymi ludzmi, ale przychodzi mi to z coraz większym trudem, moja aspołeczność zdaje się coraz bardziej pogłębiać i nie wiem czy mnie to cieszy, smuci czy martwi. Niezmiernie raduje mnie też stałość paru ludzi przy mnie, to jedna z lepszych rzeczy, gdy wszystko i wszyscy wokół się zmieniają a oni pozostają tacy jacy byli. Wakacje również uważam, za udany okres, generalnie zrobiłem to co chciałem, odhaczyłem kilka tytułów z list, przeżyłem trochę, nabyłem doświadczenia. Najbardziej martwi mnie fakt, że dopiero z początkiem roku szkolnego zaczynam nabierać zapału do oglądania wszelakich filmów, seriali czy czytania.
Byłem na (brud)woodstocku, podobał mi się niezmiernie, nauczyłem się też jak dobrze żyć bez jakiejkolwiek elektroniki przez awarię telefonu, poznałem tam masę ludzi, z których nikogo więcej nie spotkam (raczej) ale to nic, liczył się moment. Udało mi się poczuć punkowy klimat, którego nie miałem od tak dawna, byłem na moim ukochanym Hey i Łonie Weber, z czego cieszę się najbardziej. Większości rzeczy, które się tam wydarzyły nie mogę tutaj opisać z powodów czysto etycznych ale jak najbardziej polecam, byle z głową.
Drugim festiwalem był LAF, jest to Letnia Akademia Filmowa odbywająca się w zwierzyńcu, byłem na nim już 3 razy jako widz, a teraz udało mi się spędzić jedne z najlepszych tygodni mego życia, jest to diametralnie inny rodzaj wydarzenia niż ten u góry i chyba ten wolę bardziej. Poznałem ekipę życia, jestem pewien, że wrócę tam za rok.
A co do mnie to dalej staram się czerpać wiele z każdej porażki związanej z innymi ludzmi, ale przychodzi mi to z coraz większym trudem, moja aspołeczność zdaje się coraz bardziej pogłębiać i nie wiem czy mnie to cieszy, smuci czy martwi. Niezmiernie raduje mnie też stałość paru ludzi przy mnie, to jedna z lepszych rzeczy, gdy wszystko i wszyscy wokół się zmieniają a oni pozostają tacy jacy byli. Wakacje również uważam, za udany okres, generalnie zrobiłem to co chciałem, odhaczyłem kilka tytułów z list, przeżyłem trochę, nabyłem doświadczenia. Najbardziej martwi mnie fakt, że dopiero z początkiem roku szkolnego zaczynam nabierać zapału do oglądania wszelakich filmów, seriali czy czytania.
Komentarze
Prześlij komentarz