Od zawsze wiedziałem, że silnie działam na osoby z mojego bliskiego otoczenia (oczywiście nie wszystkie) ale ostatnio doszedłem do wniosku, że może po prostu mam zupełnie inne spojrzenie na niektóre sprawy/rzeczy a nawet świat i staram się im to spojrzenie (jakkolwiek by nie patrzeć ciekawe) jak najlepiej i dokładniej przekazać. To właśnie przez to mam wrażenie, że zmieniam ludzi, czasami na lepsze a czasami na gorsze. Tak poza tym to wielokrotnie pisałem, że jak wszystko jest dobrze i nie mam jakichś większych problemów to nie mam o czym pisać bo mi nic nie przychodzi do głowy ale teraz jest trochę inaczej. Mam kompletną pustkę jeśli chodzi o myśli, o niczym nie marzę, o niczym nie myślę (tzn. oczywiście nie to, że w ogóle ale o niczym ponad codzienne czynności) zwłaszcza, co mnie najbardziej dziwi, przed snem. Nie wiem przez co tak jest ale z drugiej strony czuję się tak jakbym nie miał żadnych zmartwień i problemów, może właśnie na tym polega szczęście? Wiem trochę filozoficznie ale jakoś tak wyszło ^.^
Przeraża mnie zabobonność, ignorancja i arogancja, czasem mam wrażenie, że inni ludzie są przewlekle zdziwieni faktem, iż jestem dla nich zwyczajnie miły czy też kulturalny. Specjaliści, różnej maści usługodawcy są zdziwieni, że traktuje ich poważnie, profesjonalnie. Czasem zastanawiam się, jak musi wyglądać przeciętna interakcja takich osób, jeśli moja, zdaje mi się, przeciętna kultura w kontakcie z nimi stanowi takie zaskoczenie. Jaki świat tworzą osoby, które tak się zachowują, co ich otacza. Najsmutniejsze są chyba zwierzęta, które przy okazaniu odrobiny czułości i miłości wewnętrznie ożywają, oddając tę miłość, jak tylko mogą. Czy inni są tak nieczuli, czy też ja przesadnie emocjonalny? Nie potrafię wyobrazić sobie świata, w którym miałbym nie kochać, chwil, miejsc, ludzi, zwierząt, wszystko to zapewnia tak wiele radości, na tak wielu płaszczyznach. Porażki, czy też momenty załamania, przynajmniej z obecnej perspektywy wydają się być jedynie małymi przerwami, drob...
Komentarze
Prześlij komentarz