Przejdź do głównej zawartości

Przeszłość, konsekwencje.

Byłem pewny, że przez to co robiłem i z kim się zadawałem (tak wiem, takie pisanie od razu przytacza setki złych myśli ale taki jest mój zamysł), po prostu byłem głupi, robiłem wiele rzeczy, o których teraz bym nawet nie pomyślał i "błędnie" wybierałem przyjaciół co poskutkowało kilkoma zmarnowanymi latami życia. Już nauczyłem się z tym żyć, częściowo zapomniałem, choć niektórych rzeczy nie da się zapomnieć, ale i tak gdzieś w głowie byłem pewny, że w tak małym mieście kiedyś to źle do mnie "wróci". (w całkowicie odmienionej i kłamliwej treści) I w sumie muszę powiedzieć, że byłem zdziwiony ponieważ żaden z moich nowych znajomych nie wiedział o tym albo nie chciał mi powiedzieć. Jestem pewny, że gdyby najbliższe mi osoby się dowiedziały, że ktoś rozpowiada o mnie niestworzone rzeczy to dałyby mi znać, dlatego żyłem sobie spokojnie. Aż do wczoraj, w sumie to jestem bardzo zadowolony, że ktoś mi o tym powiedział, bo bez tego czułem się dziwnie (to przeczyło zasadzie, że wszystko ma konsekwencje). Powiedział, a raczej powiedziała, że słyszała o mnie parę rzeczy i choć nie jest to jakieś szczególnie wymyślone czy straszne to z pewnością ciekawe. To chyba wszystko co chciałem w tym poście napisać, nie będę pisał o niczym bo nie lubię, w zasadzie jestem w większości spraw treściwym człowiekiem. 
Naprawdę przepraszam za taką małą frekwencję postów, za dobrze mi się wiedzie a bez problemów nie ma wpisów ;_;

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kochać, to znaczy istnieć

 Przeraża mnie zabobonność, ignorancja i arogancja, czasem mam wrażenie, że inni ludzie są przewlekle zdziwieni faktem, iż jestem dla nich zwyczajnie miły czy też kulturalny.  Specjaliści, różnej maści usługodawcy są zdziwieni, że traktuje ich poważnie, profesjonalnie. Czasem zastanawiam się, jak musi wyglądać przeciętna interakcja takich osób, jeśli moja, zdaje mi się, przeciętna kultura w kontakcie z nimi stanowi takie zaskoczenie. Jaki świat tworzą osoby, które tak się zachowują, co ich otacza.  Najsmutniejsze są chyba zwierzęta, które przy okazaniu odrobiny czułości i miłości wewnętrznie ożywają, oddając tę miłość, jak tylko mogą. Czy inni są tak nieczuli, czy też ja przesadnie emocjonalny? Nie potrafię wyobrazić sobie świata, w którym miałbym nie kochać, chwil, miejsc, ludzi, zwierząt, wszystko to zapewnia tak wiele radości, na tak wielu płaszczyznach. Porażki, czy też momenty załamania, przynajmniej z obecnej perspektywy wydają się być jedynie małymi przerwami, drob...

Niechęć.

Problem z pisaniem kolejnych wpisów to nie brak pomysłów, bo te przychodzą, on leży gdzieś indziej. Mianowicie jeśli już na coś wpadnę i dokładnie to przemyślę to praktycznie zawsze dochodzę do wniosku iż jest to rzecz na tyle oczywista, że nie warto jej opisywać, a jeśli ktoś jeszcze do niej nie dotarł to chyba lepiej by sam odrobił tą lekcję i nauczył się na błędzie, łatwo zrozumieć coś po przeczytaniu, znacznie ciężej to zaakceptować i zastosować. Natomiast pisząc tylko o sobie i sytuacjach czuję się okropnie egoistycznie, nie lubię skupiać się jedynie na sobie, to znacząco ogranicza mi perspektywę, a pisząc w ten sposób trochę to robię, bo me myśli idą na tory dotyczące jedynie mej osoby. Kolejnym problemem jest moja wieczna potrzeba udoskonalania wszystkiego co z siebie wypuszczę, najchętniej usunąłbym jakieś 3/4 postów znajdujących się na tym blogu bo nie pasuje mi w nich główna sentencja czy nawet kilka zdań. To nie to, że stają się nieaktualne (chociaż czasem też) ale czuję, że...

(nie)zrozumienie

  Jestem osobą dosyć nietypową co chyba jasno możecie określić z moich poprzednich wpisów (jeśli mnie nie znacie) ale zauważyłem, że dosłownie w każdej mojej przyjaźni samoistnie, bo nie celowo, zmieniam ludzi, z którymi przebywam, czasem na lepsze, czasem na gorsze ale generalnie tak, żeby mi odpowiadało. I mam poczucie, że jest brzmi to jak częściowe wysługiwanie się ludźmi to takie nie jest, bo są to zmiany z rodzaju tych mniej ważnych, ale fakt, że potrafię tak zmieniać swoje otoczenie bez mojej woli sam w sobie jest dla mnie ciekawy.   Ogólnie to sam siebie nie rozumiem, moich potrzeb, oczywiście te podstawowe owszem, ale mam pełno wewnętrznych potrzeb, że albo nie umiem ich zidentyfikować albo są na tyle dziwne i niezrozumiałe, że staram się myśleć, że ich nie ma. To, że przyjaciele mnie nie rozumieją jest przy takim toku myślenia całkowicie oczywiste i właściwie, to żaden z moich znajomych nie ma odgórnego wpływu na moje postępowanie, jeśli nawet próbuje to może ingero...