Byłem pewny, że przez to co robiłem i z kim się zadawałem (tak wiem, takie pisanie od razu przytacza setki złych myśli ale taki jest mój zamysł), po prostu byłem głupi, robiłem wiele rzeczy, o których teraz bym nawet nie pomyślał i "błędnie" wybierałem przyjaciół co poskutkowało kilkoma zmarnowanymi latami życia. Już nauczyłem się z tym żyć, częściowo zapomniałem, choć niektórych rzeczy nie da się zapomnieć, ale i tak gdzieś w głowie byłem pewny, że w tak małym mieście kiedyś to źle do mnie "wróci". (w całkowicie odmienionej i kłamliwej treści) I w sumie muszę powiedzieć, że byłem zdziwiony ponieważ żaden z moich nowych znajomych nie wiedział o tym albo nie chciał mi powiedzieć. Jestem pewny, że gdyby najbliższe mi osoby się dowiedziały, że ktoś rozpowiada o mnie niestworzone rzeczy to dałyby mi znać, dlatego żyłem sobie spokojnie. Aż do wczoraj, w sumie to jestem bardzo zadowolony, że ktoś mi o tym powiedział, bo bez tego czułem się dziwnie (to przeczyło zasadzie, że wszystko ma konsekwencje). Powiedział, a raczej powiedziała, że słyszała o mnie parę rzeczy i choć nie jest to jakieś szczególnie wymyślone czy straszne to z pewnością ciekawe. To chyba wszystko co chciałem w tym poście napisać, nie będę pisał o niczym bo nie lubię, w zasadzie jestem w większości spraw treściwym człowiekiem.
Naprawdę przepraszam za taką małą frekwencję postów, za dobrze mi się wiedzie a bez problemów nie ma wpisów ;_;
Komentarze
Prześlij komentarz