Przejdź do głównej zawartości

Rutyna, obcy.

Ostatnio coraz częściej zauważam i denerwuję się przez monotonię w sposobie "imprezowania" osób mi bliskich i dalszych. Są od tego wyjątki jednak w zdecydowanej większości ludzie lubują się w piciu, paleniu, czy innych używkach spowalniających głowę, ale nie w tym problem, otóż wkurza mnie to, że nie chcą do niczego tego stanu używać. Można robić tyle wspaniałych rzeczy, pisać posty na bloga, oglądać filmy, czytać książki, spacerować, a wszystko to w gronie znajomych, wydaje mi się, że każda z tych czynności będzie diametralnie inna zależnie od stanu w jakim się obecnie znajdujemy, i fakt ciężko byłoby w głębokim stanie upojenia "ogarniać" na tyle by czytać książki ale da się wszystko doprowadzić do akceptowalnego stanu.

Denerwuje mnie też zamknięcie w sobie na obcych ludzi, nie wiem dlaczego ale prawie wszyscy, których znam boją się nowych osób, nie mówię o sytuacji klubu, czy jakiejś większej imprezy ale nawet zwykłego spotkania znajomych, nie widzę problemu jeśli znajomy powie mi, że do restauracji czy pubu, w którym siedzimy wpadnie trójka jego dobrych  znajomych, bo dlaczego miałbym go tu widzieć? To zawsze okazja do poznania nowych osób, przejścia w inne środowiska czy nawet zobaczenia znajomego w innym gronie. Wydaje mi się, że ograniczanie się w tej dziedzinie jest kompletnie bezsensowne.
To tyle ode mnie, przepraszam za ostatnią nieaktywność, ale jak już wiele razy mówiłem, to przychodzi z nienacka ;)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kochać, to znaczy istnieć

 Przeraża mnie zabobonność, ignorancja i arogancja, czasem mam wrażenie, że inni ludzie są przewlekle zdziwieni faktem, iż jestem dla nich zwyczajnie miły czy też kulturalny.  Specjaliści, różnej maści usługodawcy są zdziwieni, że traktuje ich poważnie, profesjonalnie. Czasem zastanawiam się, jak musi wyglądać przeciętna interakcja takich osób, jeśli moja, zdaje mi się, przeciętna kultura w kontakcie z nimi stanowi takie zaskoczenie. Jaki świat tworzą osoby, które tak się zachowują, co ich otacza.  Najsmutniejsze są chyba zwierzęta, które przy okazaniu odrobiny czułości i miłości wewnętrznie ożywają, oddając tę miłość, jak tylko mogą. Czy inni są tak nieczuli, czy też ja przesadnie emocjonalny? Nie potrafię wyobrazić sobie świata, w którym miałbym nie kochać, chwil, miejsc, ludzi, zwierząt, wszystko to zapewnia tak wiele radości, na tak wielu płaszczyznach. Porażki, czy też momenty załamania, przynajmniej z obecnej perspektywy wydają się być jedynie małymi przerwami, drob...

Niechęć.

Problem z pisaniem kolejnych wpisów to nie brak pomysłów, bo te przychodzą, on leży gdzieś indziej. Mianowicie jeśli już na coś wpadnę i dokładnie to przemyślę to praktycznie zawsze dochodzę do wniosku iż jest to rzecz na tyle oczywista, że nie warto jej opisywać, a jeśli ktoś jeszcze do niej nie dotarł to chyba lepiej by sam odrobił tą lekcję i nauczył się na błędzie, łatwo zrozumieć coś po przeczytaniu, znacznie ciężej to zaakceptować i zastosować. Natomiast pisząc tylko o sobie i sytuacjach czuję się okropnie egoistycznie, nie lubię skupiać się jedynie na sobie, to znacząco ogranicza mi perspektywę, a pisząc w ten sposób trochę to robię, bo me myśli idą na tory dotyczące jedynie mej osoby. Kolejnym problemem jest moja wieczna potrzeba udoskonalania wszystkiego co z siebie wypuszczę, najchętniej usunąłbym jakieś 3/4 postów znajdujących się na tym blogu bo nie pasuje mi w nich główna sentencja czy nawet kilka zdań. To nie to, że stają się nieaktualne (chociaż czasem też) ale czuję, że...

(nie)zrozumienie

  Jestem osobą dosyć nietypową co chyba jasno możecie określić z moich poprzednich wpisów (jeśli mnie nie znacie) ale zauważyłem, że dosłownie w każdej mojej przyjaźni samoistnie, bo nie celowo, zmieniam ludzi, z którymi przebywam, czasem na lepsze, czasem na gorsze ale generalnie tak, żeby mi odpowiadało. I mam poczucie, że jest brzmi to jak częściowe wysługiwanie się ludźmi to takie nie jest, bo są to zmiany z rodzaju tych mniej ważnych, ale fakt, że potrafię tak zmieniać swoje otoczenie bez mojej woli sam w sobie jest dla mnie ciekawy.   Ogólnie to sam siebie nie rozumiem, moich potrzeb, oczywiście te podstawowe owszem, ale mam pełno wewnętrznych potrzeb, że albo nie umiem ich zidentyfikować albo są na tyle dziwne i niezrozumiałe, że staram się myśleć, że ich nie ma. To, że przyjaciele mnie nie rozumieją jest przy takim toku myślenia całkowicie oczywiste i właściwie, to żaden z moich znajomych nie ma odgórnego wpływu na moje postępowanie, jeśli nawet próbuje to może ingero...