Od całkiem długiego czasu męczy mnie myśl, iż każdy człowiek jest w większym stopniu taki sam, ma tą samą "bazę". Wydaje mi się, że różnimy się delikatnymi zmiennymi wynikającymi głównie ze środowiska, wychowania, doświadczeń i charakteru, mimo wszystko te zmienne są dla nas tak istotne, że każdy człowiek ukazuje się jako inna osoba. Ludzie zwykle widzą wszystko co jest w jakimkolwiek stopniu różne od nich, rzeczy takie same zauważamy po dłuższym czasie, nie twierdzę, że się nie różnimy. Uważam jedynie, że zmiany, na które mamy wpływ są w większości błahe a reszta to wizja naszego charakteru i zachowań, którą wyrabiamy sobie na przestrzeni lat. Mamy tak mocno zakorzenione te zwyczaje i opinie, że uznajemy to za pewnik, nie coś co można przy wielkim trudzie zmienić.
Przeraża mnie zabobonność, ignorancja i arogancja, czasem mam wrażenie, że inni ludzie są przewlekle zdziwieni faktem, iż jestem dla nich zwyczajnie miły czy też kulturalny. Specjaliści, różnej maści usługodawcy są zdziwieni, że traktuje ich poważnie, profesjonalnie. Czasem zastanawiam się, jak musi wyglądać przeciętna interakcja takich osób, jeśli moja, zdaje mi się, przeciętna kultura w kontakcie z nimi stanowi takie zaskoczenie. Jaki świat tworzą osoby, które tak się zachowują, co ich otacza. Najsmutniejsze są chyba zwierzęta, które przy okazaniu odrobiny czułości i miłości wewnętrznie ożywają, oddając tę miłość, jak tylko mogą. Czy inni są tak nieczuli, czy też ja przesadnie emocjonalny? Nie potrafię wyobrazić sobie świata, w którym miałbym nie kochać, chwil, miejsc, ludzi, zwierząt, wszystko to zapewnia tak wiele radości, na tak wielu płaszczyznach. Porażki, czy też momenty załamania, przynajmniej z obecnej perspektywy wydają się być jedynie małymi przerwami, drob...
w końcu jakiś post! :p
OdpowiedzUsuńTeż się cieszę ;3
Usuń