Dziś będzie trochę inaczej mianowicie, jeśli przyjmiemy że życie jest grą, ludzie to postacie ale bronią nie są bronie prawdziwe, czy też osiągnięcia ale takie (na ogół) małe słowne potyczki, gry, umiejętność manipulacji, perswazji, osiągania celów bo przysłowiowych trupach, ogólnie wszelkie czyny uważane powszechnie za złe, nieodpowiednie, wręcz chamskie, które mają swoiste plusy i minusy to robi nam się ciekawa wizja słownej dżungli. Ja natomiast, bo o tym chciałem napisać przyjmuje takie zachowania za nie tyle złe co ciekawe, uczące, kiedy ktoś manipuluje innymi, kłamie ich czy robi inne często przypominające agresję (słowną) rzeczy to nawet jeśli robi to na mnie to rzadko kiedy czuje złość. Prędzej taką wewnętrzną ciekawość, ba jeśli robi to dobrze to nierzadko go za to szanuje, uważam za kogoś wyższego od reszty.
Wydaje mi się że są trzy sposoby uzyskania takich umiejętności, pierwszy to wrodzone, niektórym ludziom po prostu łatwiej np. kłamać (aczkolwiek to może się mieszać z punktem drugim co wynika z mojej niewiedzy) drugim wyjściem są zachowania zdobyte podczas dorastania, które często nieświadomie wykształciły się na skutek środowiska nas otaczającego, ludzi, sytuacji materialnej itd. Trzeci i najbardziej mi odpowiadający to uczenie się od innych (nie tylko ludzi na żywo, też książki, wszelka literatura, kinematografia). Uważam że większość ludzi ma choćby małe umiejętności które zyskali podczas sposobu pierwszego i drugiego. No to chyba tyle, chciałem to opisać, przedstawić, teraz lepiej :)
Przeraża mnie zabobonność, ignorancja i arogancja, czasem mam wrażenie, że inni ludzie są przewlekle zdziwieni faktem, iż jestem dla nich zwyczajnie miły czy też kulturalny. Specjaliści, różnej maści usługodawcy są zdziwieni, że traktuje ich poważnie, profesjonalnie. Czasem zastanawiam się, jak musi wyglądać przeciętna interakcja takich osób, jeśli moja, zdaje mi się, przeciętna kultura w kontakcie z nimi stanowi takie zaskoczenie. Jaki świat tworzą osoby, które tak się zachowują, co ich otacza. Najsmutniejsze są chyba zwierzęta, które przy okazaniu odrobiny czułości i miłości wewnętrznie ożywają, oddając tę miłość, jak tylko mogą. Czy inni są tak nieczuli, czy też ja przesadnie emocjonalny? Nie potrafię wyobrazić sobie świata, w którym miałbym nie kochać, chwil, miejsc, ludzi, zwierząt, wszystko to zapewnia tak wiele radości, na tak wielu płaszczyznach. Porażki, czy też momenty załamania, przynajmniej z obecnej perspektywy wydają się być jedynie małymi przerwami, drob...
Komentarze
Prześlij komentarz