Przejdź do głównej zawartości

Zlepki

Jak zwykle zacznę dziwnym wstępem, mówiąc, że ten post będzie troszkę inny. Do tej pory jak coś dodawałem to miałem jakiś zamysł tego co chcę napisać, to nie były czyste zlepki myśli bo takie po prostu ciężej mi ująć słowami, a ten post będzie zlepką zlepki myśli :)

Wiele "artystów" o ile można tak kogokolwiek nazwać mówi, że chcą kobiety będącej przedłużeniem ich myśli, dobrym przykładem są muzycy, gdzie kobieta dokłada jakąś część (głos, instrument) do ich pracy tworząc kompletną całość, oczywiście to przedłużenie tyczy się całkowicie wszystkich dziedzin życia i nie ma w nim ograniczeń, ja natomiast pragnę nie tyle przedłużenia co prędzej (zdaję sobie sprawę jak głupio to brzmi ale nie umiem tego nazwać) odbiornika moich myśli. Codziennie przez głowę przechodzi mi masa myśli, czasami trochę wyższych niż te dotyczące codzienności, zwykle nie mają w ogóle styczności z tym co mnie w danej chwili otacza, to pomysły, założenia, zastanowienia, potrzebuję kogoś kto zawsze będzie w stanie ich nie tylko wysłuchać, co zrozumieć. Znam masę dobrych słuchaczy, ludzi, którzy opanowali/robią to perfekcyjnie, reagują na słowa, dopytują, ale ja chcę kogoś kto te myśli odbierze i... zwyczajnie zrozumie, odczuje tak mocno jak ja. Jest to problematyczne patrząc na to, że rozbieżność tematów jest niesamowicie wysoka, dodatkowo ktoś musi myśleć nie tyle w mój sposób co podobnie odbierać te rzeczy, zdaję sobie sprawę jak ciężko będzie takie coś osiągnąć z kimkolwiek, ale czasami czuję namiastkę, małą część tego zrozumienia i wiem czego oczekuję. 

Z blogiem mam ten problem, że nie lubię pisać tu czegokolwiek co w moim odczuciu jest niezbyt wygórowane, płytkie, jeśli czuję, że jakaś myśl nie jest wystarczająco dobra, płytka, to ją odrzucam. Nigdy nie pisałem tu niczego z czego (w momencie pisania) nie byłbym zadowolony, zawsze jeśli tak było to automatycznie odrzucałem to, kategorycznie, zwłaszcza zważając na to, że piszę to głównie dla siebie, nie potrzebuję audiencji, dużego odbioru, a fakt, że jest to publiczne w jakiś sposób mi pomaga, nie potrafiłbym pisać takich notek sam dla siebie, gdzieś w wordzie czy czymś innym, nie dawałoby to takiej satysfakcji, gdzieś tam w sercu czy na dalekiej granicy mojej głowy jest myśl, że ktoś gdzieś czyta ten blog, daje mu to radość/smutek/przemyślenie, generalnie wynosi coś z tego i trochę mnie to pociesza ale nie skupiam się na tym, wtedy straciłbym autentyczność, ogólnie jestem pewien większości swoich zalet i wad i lubię to, skromność nie jest dobra, wystarczy wiedzieć kiedy powiedzieć coś o sobie, pomijając kwestie czysto manipulacyjne czy cokolwiek z możliwością zysku.

Komentarze

  1. Cześć. Wiesz, jesteś mega prawdziwą osobą i potrafisz taki być w każdej sytuacji (przynajmniej w moim odczuciu). Od jakiegoś czasu się zbieram, żeby napisać ten komentarz. Zawsze pisanie sprawiało mi problem, bo jestem osobą małomówną. Ciężko mi przekazywać to o czym myślę, zazwyczaj zatrzymuje to w sobie. Mimo wszystko chciałabym się przełamać, pokazywać ludziom prawdziwą siebie. Problem w tym, że to jest cholernie trudne. Wiadomo, w internecie jest łatwiej, czas nie jest ważny, można przemyśleć swoje słowa, może dlatego piszę to tutaj, zamiast zwierzać się przyjaciółce. Tak, wiem. Idę na łatwiznę, ale po prostu nie potrafię tego zrobić inaczej. Jakoś mi ciężko z tym. Mam wrażenie, że dla Ciebie to nic takiego, że to dla Ciebie takie naturalne, łatwe. Może to głupie, ale zazdroszczę Ci tej cechy. Ogólnie lubię Twoje notki, dobrze że piszesz. Wyszło więcej o mnie niż o Twoim blogu. Chce tylko, żebyś wiedział że to świetna rzecz z Twojej strony, czytanie pomaga w trudnych chwilach.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kochać, to znaczy istnieć

 Przeraża mnie zabobonność, ignorancja i arogancja, czasem mam wrażenie, że inni ludzie są przewlekle zdziwieni faktem, iż jestem dla nich zwyczajnie miły czy też kulturalny.  Specjaliści, różnej maści usługodawcy są zdziwieni, że traktuje ich poważnie, profesjonalnie. Czasem zastanawiam się, jak musi wyglądać przeciętna interakcja takich osób, jeśli moja, zdaje mi się, przeciętna kultura w kontakcie z nimi stanowi takie zaskoczenie. Jaki świat tworzą osoby, które tak się zachowują, co ich otacza.  Najsmutniejsze są chyba zwierzęta, które przy okazaniu odrobiny czułości i miłości wewnętrznie ożywają, oddając tę miłość, jak tylko mogą. Czy inni są tak nieczuli, czy też ja przesadnie emocjonalny? Nie potrafię wyobrazić sobie świata, w którym miałbym nie kochać, chwil, miejsc, ludzi, zwierząt, wszystko to zapewnia tak wiele radości, na tak wielu płaszczyznach. Porażki, czy też momenty załamania, przynajmniej z obecnej perspektywy wydają się być jedynie małymi przerwami, drob...

Niechęć.

Problem z pisaniem kolejnych wpisów to nie brak pomysłów, bo te przychodzą, on leży gdzieś indziej. Mianowicie jeśli już na coś wpadnę i dokładnie to przemyślę to praktycznie zawsze dochodzę do wniosku iż jest to rzecz na tyle oczywista, że nie warto jej opisywać, a jeśli ktoś jeszcze do niej nie dotarł to chyba lepiej by sam odrobił tą lekcję i nauczył się na błędzie, łatwo zrozumieć coś po przeczytaniu, znacznie ciężej to zaakceptować i zastosować. Natomiast pisząc tylko o sobie i sytuacjach czuję się okropnie egoistycznie, nie lubię skupiać się jedynie na sobie, to znacząco ogranicza mi perspektywę, a pisząc w ten sposób trochę to robię, bo me myśli idą na tory dotyczące jedynie mej osoby. Kolejnym problemem jest moja wieczna potrzeba udoskonalania wszystkiego co z siebie wypuszczę, najchętniej usunąłbym jakieś 3/4 postów znajdujących się na tym blogu bo nie pasuje mi w nich główna sentencja czy nawet kilka zdań. To nie to, że stają się nieaktualne (chociaż czasem też) ale czuję, że...

(nie)zrozumienie

  Jestem osobą dosyć nietypową co chyba jasno możecie określić z moich poprzednich wpisów (jeśli mnie nie znacie) ale zauważyłem, że dosłownie w każdej mojej przyjaźni samoistnie, bo nie celowo, zmieniam ludzi, z którymi przebywam, czasem na lepsze, czasem na gorsze ale generalnie tak, żeby mi odpowiadało. I mam poczucie, że jest brzmi to jak częściowe wysługiwanie się ludźmi to takie nie jest, bo są to zmiany z rodzaju tych mniej ważnych, ale fakt, że potrafię tak zmieniać swoje otoczenie bez mojej woli sam w sobie jest dla mnie ciekawy.   Ogólnie to sam siebie nie rozumiem, moich potrzeb, oczywiście te podstawowe owszem, ale mam pełno wewnętrznych potrzeb, że albo nie umiem ich zidentyfikować albo są na tyle dziwne i niezrozumiałe, że staram się myśleć, że ich nie ma. To, że przyjaciele mnie nie rozumieją jest przy takim toku myślenia całkowicie oczywiste i właściwie, to żaden z moich znajomych nie ma odgórnego wpływu na moje postępowanie, jeśli nawet próbuje to może ingero...