Osoby zamknięte, żyjące w swoim świecie mają problem ponieważ ludzie (ci zwykli, przecież nie można być blisko ze wszystkimi) nie widzą wnętrza, nie wiedzą jakie te osoby są a co za tym idzie czepiają się nawet najbardziej absurdalnych rzeczy, bo po prostu nie wiedzą gdzie i w co zaatakować.
Kursywą, prawie cytat, napisałem to chwilę temu na szybko i tak sobie myślę, że ma to jakiś sens.
Ja ogólnie pomimo, że jestem osobą, która wydaje się otwarta to tak naprawdę, większość chowam w środku. Z biegiem czasu nauczyłem się wielu przydatnych rzeczy, trochę smutnym ale prawdziwym sposobem na odcięcie się od może nie głupich komentarzy ale kontaktu z tym nudnym światem pełnym złudnych plotek jest "rzucenie" tzw. mięsa, trochę to psuje wizerunek ale coś za coś. Każdy ma jakąś "opinię" można ją ignorować, zbywać ale koniec końców i tak w jakiś sposób do nas przyjdzie, zazwyczaj będzie (a przynajmniej w części) negatywna ale moim zdaniem nie ma się czym przejmować, to chyba normalne, sam staram się nie zważać na ogólny pogląd o ludziach, tym bardziej jeśli nie jest oparty na choćby bzdurnych ale argumentach a nie domysłach. Dochodzi tu też problem lekko zamkniętej społeczności bo pomimo, że mamy internet, telefony i kontakt z ludźmi spoza naszego otoczenia to wciąż przebywając w nim jesteśmy trochę jak jakieś szczury gnieżdżące ze sobą, a logicznym jest, że mała społeczność wywołuje dziwne dla mnie, wręcz śmieszne zachowania jak plotki czy tworzenie historii i dorabianie sobie czegoś do nich.
Kolejną rzeczą, jaką trudno mi było przeoczyć jest to sławne dojrzewanie (pogrubione tak śmiesznie wygląda ^>^). Widzę, że z biegiem czasu dużo łatwiej mi przyjąć zawody, problemy, nabrałem potrzebnego mi pełnego dystansu, którego brak tak doskwierał mi przez życie, zupełnie inaczej widzę pewne sprawy, głębiej, a najlepszym jest fakt, że pomimo wszystko nie umarła we mnie ciekawość świata i wszystkiego co nas otacza, chociaż zawsze miałem coś z dziecka, coś więcej niż ludzie, których znam.
To tyle, miłego czytania.
Kursywą, prawie cytat, napisałem to chwilę temu na szybko i tak sobie myślę, że ma to jakiś sens.
Ja ogólnie pomimo, że jestem osobą, która wydaje się otwarta to tak naprawdę, większość chowam w środku. Z biegiem czasu nauczyłem się wielu przydatnych rzeczy, trochę smutnym ale prawdziwym sposobem na odcięcie się od może nie głupich komentarzy ale kontaktu z tym nudnym światem pełnym złudnych plotek jest "rzucenie" tzw. mięsa, trochę to psuje wizerunek ale coś za coś. Każdy ma jakąś "opinię" można ją ignorować, zbywać ale koniec końców i tak w jakiś sposób do nas przyjdzie, zazwyczaj będzie (a przynajmniej w części) negatywna ale moim zdaniem nie ma się czym przejmować, to chyba normalne, sam staram się nie zważać na ogólny pogląd o ludziach, tym bardziej jeśli nie jest oparty na choćby bzdurnych ale argumentach a nie domysłach. Dochodzi tu też problem lekko zamkniętej społeczności bo pomimo, że mamy internet, telefony i kontakt z ludźmi spoza naszego otoczenia to wciąż przebywając w nim jesteśmy trochę jak jakieś szczury gnieżdżące ze sobą, a logicznym jest, że mała społeczność wywołuje dziwne dla mnie, wręcz śmieszne zachowania jak plotki czy tworzenie historii i dorabianie sobie czegoś do nich.
Kolejną rzeczą, jaką trudno mi było przeoczyć jest to sławne dojrzewanie (pogrubione tak śmiesznie wygląda ^>^). Widzę, że z biegiem czasu dużo łatwiej mi przyjąć zawody, problemy, nabrałem potrzebnego mi pełnego dystansu, którego brak tak doskwierał mi przez życie, zupełnie inaczej widzę pewne sprawy, głębiej, a najlepszym jest fakt, że pomimo wszystko nie umarła we mnie ciekawość świata i wszystkiego co nas otacza, chociaż zawsze miałem coś z dziecka, coś więcej niż ludzie, których znam.
To tyle, miłego czytania.
Komentarze
Prześlij komentarz