Paradoks naszych potrzeb doprowadza mnie do szału, w jakim celu jesteśmy ludźmi, którzy chcą tego czego nie mają? Nie chodzi mi o tępą, rzeczową chciwość bo materializm jest żałosny, nic nie warty. Mówię o potrzebie wolności gdy jesteśmy chociaż w jakimś stopniu ograniczeni. Mówię o potrzebie imprez gdy siedzimy sami w domu. A chodzi mi o to, że te rzeczy, jak większość związana z psychiką, związkami, relacjami to sprężyna, przeciągniesz w jedną stronę to nie wytrzymasz i wypierdoli cię totalnie w drugą. I to mnie boli.
Cały czas chciałem być życiowo pewny "chujowo ale stabilnie" było moim celem z dnia na dzień. Ale prawda jest taka, że będąc niepewnym wciąż w coś wierzymy, może i nikle, może i słabiutko ale wierzymy, a tak,
wiem co czuje
wiem co myślę
wiem czego chcę
wiem na czym stoję
wiem czego chce ona
W tym związku najbardziej lubiłem rozstania, w rozstaniach najbardziej lubiłem powroty
I nie mam już nerwicy, codziennego myślenia czy coś się zmieni, mam tylko chujową świadomość, że tak już będzie, że nic się nie zmieni. Przynajmniej mniej biorę.
I sam nie wiem czy bardziej nienawidzę siebie czy jej..
Cały czas chciałem być życiowo pewny "chujowo ale stabilnie" było moim celem z dnia na dzień. Ale prawda jest taka, że będąc niepewnym wciąż w coś wierzymy, może i nikle, może i słabiutko ale wierzymy, a tak,
wiem co czuje
wiem co myślę
wiem czego chcę
wiem na czym stoję
wiem czego chce ona
W tym związku najbardziej lubiłem rozstania, w rozstaniach najbardziej lubiłem powroty
I nie mam już nerwicy, codziennego myślenia czy coś się zmieni, mam tylko chujową świadomość, że tak już będzie, że nic się nie zmieni. Przynajmniej mniej biorę.
I sam nie wiem czy bardziej nienawidzę siebie czy jej..
Komentarze
Prześlij komentarz