Przejdź do głównej zawartości

Śmieci.

Tak ciężko jest odciąć się od reliktów przeszłości, ludzi, rzeczy, nawet z głupim tosterem było mi jako osobie przywiązującej emocje do różnorakich przedmiotów ciężko się rozstać. A co dopiero ludzie, chuj, że masz wszystko czego ci trzeba, że masz co jeść, gdzie spać, że masz świetnych znajomych, że nie siedzisz sam w domu, że zmieniasz się na lepsze. Ale ta tęsknota, te śmieci przeszłości i tak wszystko zatrują.
Można pić, palić, "zatapiać smutki" choćby w kobietach, ale co z tego.. na końcu i cytując tekst pewnej piosenki

"I nie wiem co bym zrobił gdybyś tam gdzieś..pojawiła się w drzwiach, piękna jak zawsze..
nienawiść uszłaby ze mnie pewnie, nagle..
i powiedziałbym ci wprost, Kochanie że nasz czas nadszedł.."


Tak już niestety jest, wydaje mi się, że pewnej cząstki przeszłości nigdy się nie pozbędziemy i choć można ją schować w umyśle po długim czasie to ona i tak tam będzie.

Odchodząc troszeczkę od głównego tematu to nie mogę pojąć jak szybko wszystko ostatnio się zmienia. Zazwyczaj u ludzi zmiany charakteru, stanu, zarówno emocjonalnego jak i rzeczy następują bardzo powoli, z niewiadomych mi powodów w ostatnim czasie wszystko obraca się jak karuzela i bynajmniej nie mówię tu o huśtawce nastrojów. Z jednej strony chciałbym trochę przystopować i ustabilizować się, ale bez pewnej kobiety jest to chyba niemożliwe. Z drugiej tak jest ciekawiej, codziennie coś nowego, inny melanż, inni ludzie, inne rzeczy.
Cóż, jeśli to czytasz to wiesz, że nie umiem sobie z tym poradzić.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kochać, to znaczy istnieć

 Przeraża mnie zabobonność, ignorancja i arogancja, czasem mam wrażenie, że inni ludzie są przewlekle zdziwieni faktem, iż jestem dla nich zwyczajnie miły czy też kulturalny.  Specjaliści, różnej maści usługodawcy są zdziwieni, że traktuje ich poważnie, profesjonalnie. Czasem zastanawiam się, jak musi wyglądać przeciętna interakcja takich osób, jeśli moja, zdaje mi się, przeciętna kultura w kontakcie z nimi stanowi takie zaskoczenie. Jaki świat tworzą osoby, które tak się zachowują, co ich otacza.  Najsmutniejsze są chyba zwierzęta, które przy okazaniu odrobiny czułości i miłości wewnętrznie ożywają, oddając tę miłość, jak tylko mogą. Czy inni są tak nieczuli, czy też ja przesadnie emocjonalny? Nie potrafię wyobrazić sobie świata, w którym miałbym nie kochać, chwil, miejsc, ludzi, zwierząt, wszystko to zapewnia tak wiele radości, na tak wielu płaszczyznach. Porażki, czy też momenty załamania, przynajmniej z obecnej perspektywy wydają się być jedynie małymi przerwami, drob...

Niechęć.

Problem z pisaniem kolejnych wpisów to nie brak pomysłów, bo te przychodzą, on leży gdzieś indziej. Mianowicie jeśli już na coś wpadnę i dokładnie to przemyślę to praktycznie zawsze dochodzę do wniosku iż jest to rzecz na tyle oczywista, że nie warto jej opisywać, a jeśli ktoś jeszcze do niej nie dotarł to chyba lepiej by sam odrobił tą lekcję i nauczył się na błędzie, łatwo zrozumieć coś po przeczytaniu, znacznie ciężej to zaakceptować i zastosować. Natomiast pisząc tylko o sobie i sytuacjach czuję się okropnie egoistycznie, nie lubię skupiać się jedynie na sobie, to znacząco ogranicza mi perspektywę, a pisząc w ten sposób trochę to robię, bo me myśli idą na tory dotyczące jedynie mej osoby. Kolejnym problemem jest moja wieczna potrzeba udoskonalania wszystkiego co z siebie wypuszczę, najchętniej usunąłbym jakieś 3/4 postów znajdujących się na tym blogu bo nie pasuje mi w nich główna sentencja czy nawet kilka zdań. To nie to, że stają się nieaktualne (chociaż czasem też) ale czuję, że...

(nie)zrozumienie

  Jestem osobą dosyć nietypową co chyba jasno możecie określić z moich poprzednich wpisów (jeśli mnie nie znacie) ale zauważyłem, że dosłownie w każdej mojej przyjaźni samoistnie, bo nie celowo, zmieniam ludzi, z którymi przebywam, czasem na lepsze, czasem na gorsze ale generalnie tak, żeby mi odpowiadało. I mam poczucie, że jest brzmi to jak częściowe wysługiwanie się ludźmi to takie nie jest, bo są to zmiany z rodzaju tych mniej ważnych, ale fakt, że potrafię tak zmieniać swoje otoczenie bez mojej woli sam w sobie jest dla mnie ciekawy.   Ogólnie to sam siebie nie rozumiem, moich potrzeb, oczywiście te podstawowe owszem, ale mam pełno wewnętrznych potrzeb, że albo nie umiem ich zidentyfikować albo są na tyle dziwne i niezrozumiałe, że staram się myśleć, że ich nie ma. To, że przyjaciele mnie nie rozumieją jest przy takim toku myślenia całkowicie oczywiste i właściwie, to żaden z moich znajomych nie ma odgórnego wpływu na moje postępowanie, jeśli nawet próbuje to może ingero...