Przejdę od razu do rzeczy, nie wiem skąd u ludzi wzięło się (nie wszystkich) to, że np. to w związku musi wyglądać jakoś tak, bo "wszędzie tak wygląda". Oczywiście mówiąc "to" bardzo uogólniam ale chodzi mi głównie o zachowanie/jakieś przyjęte normy. Nie potrafię ogarnąć dlaczego ludzie tworzą relacje w związkach na przyjętych, że tak to ujmę, schematach. Ja jak już pisałem sam stworzyłem siebie i moim zdaniem związek to pierwsza rzecz, którą mogę na poważnie stworzyć z kimś a nie samemu, utwierdza mnie w tym myśl, ze samemu by się nie udało. A najbardziej nie rozumiem dlaczego 1 czy 2 strona miałaby "ucierpieć" przez nazwijmy to stałą relację. Ucierpieć w sensie zrezygnować ze swoich zainteresowań itp. Ja rozumiem żeby przykładowo ograniczyć granie czy oglądanie filmów na rzecz spotkań czy coś w tym guście, ale jak słyszę historię, że ktoś np. 10 lat fascynował się filmami a teraz od 2 lat w ogóle żadnego nie obejrzał bo "żona się rzuca" to mi się śmiać chce z takich ludzi. To by było na tyle, nie ma morału żadnego bo każdy o tym myśli inaczej (tak mi się wydaje) :)
Ah i odsyłam do bardzo ciekawego tekstu http://www.wykop.pl/artykul/2095996/dlaczego-panie-nienawidza-meskich-pasji/
Ah i odsyłam do bardzo ciekawego tekstu http://www.wykop.pl/artykul/2095996/dlaczego-panie-nienawidza-meskich-pasji/
Komentarze
Prześlij komentarz