Niedawno napisałem, że jestem jednocześnie smutny i szczęśliwy ale teraz to już chyba tylko smutny, a najgorsze jest to, że mam świadomość o tym, że mogłem cały smutek/sytuacje do niego pasujące sam wymyśliłem, ja wiem, że mam tendencję do dołowania, nad którą próbowałem pracować tak dużo razy, że tego nie zliczę ale nadal nie umiem tego pokonać dlatego dam sobie spokój. Chyba. Wiem, że jestem lekko niezrównoważony psychicznie i mam trudny charakter, zwłaszcza do "życia" (jeśli mogę to tak nazwać) ze mną ale nic z tym nie zrobię, tak już jest. Ostatnio sobie postanowiłem, że muszę przemyśleć poważnie nad wszystkimi decyzjami (bądź co bądź dla mnie ważnymi), które już podjąłem, zwłaszcza tymi o ludziach. Niby do tej pory próbowałem ale w ogóle nie wychodziło, a teraz mam taką melancholie, że aż mnie kusi do tego. Po prostu nie wiem czy osoby, które wybrałem są hm.. odpowiednie i czy dają mi (jak to pisałem wcześniej) więcej radości niż przykrości. Ale co dziwne, to jeden z tych (niewielu) problemów, o którym zupełnie nie chcę z nikim rozmawiać. Wczoraj myślałem, że to po prostu kwestia kilku poważnych rozmów z jakimiś rozsądnymi osobami, ale całkowicie się myliłem (niestety)
Przeraża mnie zabobonność, ignorancja i arogancja, czasem mam wrażenie, że inni ludzie są przewlekle zdziwieni faktem, iż jestem dla nich zwyczajnie miły czy też kulturalny. Specjaliści, różnej maści usługodawcy są zdziwieni, że traktuje ich poważnie, profesjonalnie. Czasem zastanawiam się, jak musi wyglądać przeciętna interakcja takich osób, jeśli moja, zdaje mi się, przeciętna kultura w kontakcie z nimi stanowi takie zaskoczenie. Jaki świat tworzą osoby, które tak się zachowują, co ich otacza. Najsmutniejsze są chyba zwierzęta, które przy okazaniu odrobiny czułości i miłości wewnętrznie ożywają, oddając tę miłość, jak tylko mogą. Czy inni są tak nieczuli, czy też ja przesadnie emocjonalny? Nie potrafię wyobrazić sobie świata, w którym miałbym nie kochać, chwil, miejsc, ludzi, zwierząt, wszystko to zapewnia tak wiele radości, na tak wielu płaszczyznach. Porażki, czy też momenty załamania, przynajmniej z obecnej perspektywy wydają się być jedynie małymi przerwami, drob...
Komentarze
Prześlij komentarz